Wszystkie okna na parterze były zalane atramentem. Wysiadly z samochodu.
Hana nie potrafiła w to uwierzyć. Maria podeszła do jednego okna,
przejechała po nim palcami i powąchała.
-Atrament.-powiedziała podchodząc do Hany-Kto to by mógł zrobić?
-Pewnie dzieciaki z osiedla.-zapewniła Hana.
-Przecież jest ledwie krótko po ósmej. Trzeba będzie kupić jakiś specyfik żeby to zmyć.
-To chodźmy.-Hana podeszła do samochodu.
-Teraz?
-A kiedy?
Wsiadły
do auta i pojechały do sklepu. Umycie wszystkich okien zajęło im cały
dzień. Skończyły dopiero późnym wieczorem. Hana próbowała utwierdzić się
w przekonaniu, że to zwykły wybryk dzieciaków. Stwierdziła więc, że nie
ma sensu nikomu o tym mówić.
Następnego dnia wieczorem gdy była w kuchni zastanawiała się co robi Maria. Poszła więc do jej pokoju. Zapukała do drzwi.
-Miriam! Co robisz?-zapytała.
-Uczę się.-odpowiedziała Maria.
-To przerwij naukę i chodź coś zjeść. Zrobiłam kolację.-powiedziała z uśmiechem.
Maria wyszła i poszły do kuchni.
-Umiesz już wszystko?-zapytała Hana jak już sprzątały po kolacji.
-Materiał z pierwszego półrocza potrafię z całą pewnością, a z drugiego zostało mi już tylko kilka tematów do nauczenia.
-Wspaniale.-powiedziała Hana zmywając naczynia-Jesteś bardzo utalentowana.
-Może. Ale na pewno nie tak bardzo jak ty.
-Czasem lepiej nie mieć zbyt wielu talentów.-powiedziała Hana sceptycznie.
Wreszcie nadszedł weekend więc Wiki postanowiła zadzwonić do Blanki.
-Halo?-Blanka odebrała telefon.
-Hej córcia. Co u ciebie?-zapytała Wiki.
-U mnie w porządku. Teraz się uczę, a za godzinę idę z koleżankami do kina.
-Do kina? To ty nie masz na co wytracać pieniądze?
-No
nie przesadzaj. Nie byłam w kinie już chyba ze trzy miesiące. A swoją
drogą to minęło 1,5 tygodnia odkąd pojechałam do szkoły. Szybko się
stęskniłaś. A co u ciebie?
-Nic ciekawego. Stare nudy. Cieszę się, że masz przyjaciół i dobrze się bawisz.
-Jasne. Dobra. Muszę kończyć. Pa.
-Pa.-rozłączyła się.
Po chwili do pokoju wszedł Przemek.
-Z kim rozmawiałaś?-zapytał.
-Z Blanka.
-Powiedziałaś jej o Marii?
-Nie.
Stwierdziłam, że nie ma sensu drążyć tego tematu. Ona sama o niej nie
wspominała. Przez chwilę chciałam jej powiedzieć ale zrezygnowałam. W
dodatku Blanka dobrze się bawi.
-Blanka przyjedzie teraz dopiero na wakacje?
-Jeden miesiąc chce spędzić w Hiszpanii, a drugi tutaj ale jeszcze nie zdecydowała gdzie chce przyjechać najpierw.
-Jesteśmy sami w hotelu więc...-zaczął z zagadkowym uśmiechem-...może zjemy razem kolację.
-Daj mi pięć minut na zastanowienie się.-odpowiedziała.
W końcu jednak Wiki zgodziła się i spędzili razem miły wieczór.
Ku
zaskoczeniu Hany cały tydzień od oblania okien nic dziwnego się nie
wydarzyło. Hana, Wiki, Agata, Przemek oraz Marcin wzięli tygodniowy
urlop, zabrali Marię i pojechali na kilkudniową wycieczkę w góry.
Chodzili na spacery, wspinaczki, na imprezy i mieli wiele różnych
rozrywek. W ostatnim dniu wyprawy zrobili ognisko i siedzieli na dworze.
Na dokładke sprzyjało im piękne gwieździste niebo. Wszyscy wrócili do
pracy dopiero w poniedziałek.
Był ranek. Hana była akurat w
łazience, a Maria w kuchni. Hana zostawiła telefon w kuchni. Nagle
zadzwonił. Maria spojrzała na wyświetlacz na którym pisało brak numeru.
-Halo?-odebrała ale ten ktoś się rozłączył.
-Kto dzwonił?-zapytała Hana, która akurat weszła.
-Nie wiem. Pisało brak numeru. Rozłączył się jak odebrałam.-odpowiedziała zdziwiona tym Maria.
-No nic.-powiedziała Hana biorąc telefon-Jeśli to coś ważnego to zadzwoni jeszcze raz. To lecę. Pa.
-Szalon.
Maria
patrzała przez dłuższą chwilę na odjeżdżającą Hanę. Po południu wyszła
na dwór. W pewnej chwili zobaczyła jednego chłopaka więc podeszła do
niego.
-Hej.-zawołała-Mieszkasz tu?
-Tak, parę domów dalej.-odpowiedział chłopak-A ty?
-Ja jestem u siostry.
-Jak ci na imie?-zapytał.
-Maria. A ci?
-Teofil. Od kiedy tu jesteś?
-Już jakiś ponad miesiąc.
-Nigdy wcześniej cie tu nie widziałem.
-Zawsze siedziałam w domu albo gdzieś jechałam.
-Sama?
-Czasem sama, czasem z siostrą.
-Dlaczego mieszkasz z siostrą?
-Za tydzień jadę do domu.
-Gdzie chodzisz do szkoły?
-To dość skomplikowane.-odpowiedziała z uśmiechem.
-Gdzie mieszka twoja siostra?
-Tam.-pokazała na dom Hany.
-Tam?-zapytał nieco zaskoczony, gdyż coś mu się przypomniało.
-Tak. A co?-zapytała spokojnie.
-Ile masz lat? Bo ja mam 15.-zapytał.
-Mam 13 lat. A co ma wiek do tego?
-Dwa tygodnie temu widziałem jak jakiś facet.-zaczął-Nie wiem kto to był. Oblewał czymś okna domu twojej siostry.
-To był atrament. Hana mówiła, że to pewnie jakieś dzieciaki.-powiedziała trochę zaskoczona.
-I ty jej uwierzyłaś?
-Było naprawdę wcześnie więc nie mam pewności.
-Jak by co to mówię prawdę.-powiedział chcąc ją upewnić.
-Przecież ci wierzę.-powiedziała Maria uśmiechając się.
-Powinnaś powiedzieć to siostrze.
-Powiem. No to cześć.-odpowiedziała i skierowała się do domu.
-Cześć.-powiedział.
-Zobaczymy się jeszcze?-zawołała odwracając się.
-Mam nadzieję, że tak.-odpowiedział.
Maria
poszła do domu. Postanowiła mimo wszystko nie mówić Hanie o rozmowie z
Teofilem. Jednak nie wiedziała, że wkrótce wokół niej zaczną się dziać
kolejne tajemnicze wydarzenia, które dadzą sporo do myślenia ale których
zakończenia już nie zobaczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz