Maria i Teofil poszli do pokoju lekarskiego. W pokoju siedziała tylko Agata.
-Maria co ci się stało?-zapytała przerażona gdy zobaczyła dziewczynę.
-Walnęłam głową o mur.-powiedziała Maria.
Agata podeszła i obejrzała ranę.
-Wygląda na dość głęboką. Powinien to obejrzeć chirurg.-powiedziała, a po chwili spojrzała na chłopca-A kto to?
-To mój kolega. Teofil. Mieszka niedaleko Hany.-wyjaśniła Maria.
-Poczekajcie chwilę na korytarzu, ja zaraz przyjdę.
Dzieci wyszły, a lekarka zadzwoniła do Wiki. Przekazała jej co i jak.
-Przyprowadź ją na izbę, ja zaraz tam będę.-powiedziała Wiki.
Agata wyszła na korytarz i we trójkę udali się na izbę.
-Kto cię tak załatwił?-zapytała Wiki opatrując ranę.
-Teofil
chciał mi pokazać plac, który zbudował z kolegami ale wtedy przybiegły
dzieciaki i powiedziały, że dziewczyny nie mogą tu przychodzić. Ja się
im sprzeciwiłam, no i wtedy najstarszy z nich nagle mnie popchnął.
-No to dość mocno cię popchnął, bo całkiem nieźle się walnęłaś. Trzeba będzie założyć szwy. A kim jest Teofil?
-To mój nowy kolega. Mieszka niedaleko domu Hany.
Wiki założyła jej szwy. W tym samym czasie Agata znalazła Hanę.
-Hana!-zawołała podbiegając do niej.
-Tak?
-Twoja siostra tu jest.
-Miriam? A czemu ona tu przyjechała? Przecież miała być w domu. Niech poczeka w bufecie.
-Tylko, że ona tu przyjechała, bo walnęła głową o mur i rozcięła głowę.
-A co się stało?-zapytała Hana trochę wystraszona.
-Lepiej jak ona sama ci to opowie. Jest teraz na izbie przyjęć.
Hana natychmiast poszła na izbę, a Agata razem z nią. Wiki z Marią akurat wyszły na korytarz.
-Maria nic ci nie jest?-zapytała Hana podbiegając do siostry.
-Na
szczęście tylko rozcięła głowę i trzeba było założyć szwy. Ale na
wszelki wypadek zrobimy jeszcze EKG głowy.-wyjaśniła Wiki.
-A gdzie Teofil?-zapytała Maria.
-Musiał pojechać do domu.-odpowiedziała Agata.
Hana
mocno przytuliła siostrę, po czym Wiki zabrała Marię na badanie.
Okazało się, że wszystko jest w porządku więc po niedługim czasie Hana
zabrała dziewczynkę do domu. Po powrocie Maria opowiedziała wszystko
Hanie co się wydarzyło.
-A ja myślałam, że ty z chłopakami zawsze radzisz sobie najlepiej.-powiedziała Hana po wysłuchaniu całej historii.
-Tak ale Polacy są strasznie nieprzewidywalni.-zaśmiała się Maria.
Obie
zaczęły się wesoło śmiać, a Hana zapomniała o wszystkich problemach i
kłopotach. Jednak dźwięk telefonu Hany przerwał wesołą atmosferę. Tym
razem wyświetlił się numer.
-Halo?-odebrała Hana-Kto mówi?-osoba się rozłączyła.
-Kto to był?-zapytała Maria spoglądając niespokojnie na siostrę.
-Nie wiem. Nie odzywał się, a potem się rozłączył.-powiedziała Hana starając się mówić spokojnie, by nie zmartwić siostry.
-Nie sądzisz, że to dziwne?-zapytała nastolatka.
-Ale co? Ten głuchy telefon?-próbowała się uśmiechnąć-Pewnie ktoś pomylił numery. Zagramy w tryktraka?
-Jasne. Przyniosę planszę.
Hana
starała się ukryć swój niepokój. Nie chciała aby Miriam została
wplątana w jej problemy. Chwilami zastanawiała się nad wyjechaniem razem
z siostrą.
-Hana. Obiecaj mi, że coś dla mnie zrobisz.-powiedziała Maria zanim zaczęły grać.
-Co takiego mam ci obiecać?-zapytała Hana.
-Obiecaj
mi, że nie będziesz sama ze swoimi problemami. Pozwól innym sobie
pomóc, zdaj się na przyjaciół, rodzinę. To, że los zgotował ci w
przeszłości nieciekawe życie to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Otwórz
się na innych. Proszę.-w słowach zaledwie kilkunastoletniej dziewczynki
słychać było miłość i troskę.
-Maria.-Hana zrozumiała ale nie wiedziała co odpowiedzieć-Ja nie potrafię ci tego obiecać.
-Nie jestem taka jak kiedyś. Sama mówiłaś, że się zmieniłam i wydoroślałam. Mam już 13 lat i rozumiem więcej niż ci się wydaje.
Obie
dłuższą chwilę milczały. Wiedziały, że z gry już nic nie będzie więc
Maria złożyła wszystko i zaniosła grę do pokoju. Wieczorem, kiedy Maria
już spała, Hana stanęła przy parapecie okna w swoim pokoju i rozmyślała
nad tym wszystkim co się wydarzyło odkąd przyjechała do Polski.
Stwierdziła, że od paru miesięcy los po raz kolejny uprzykrza jej życie.
Mogła mieć już tylko nadzieję na szczęśliwe zakończenie całego dramatu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz