niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 2

Jak Blanka przyszła do hotelu Wiktoria była w kuchni.
-Hej młoda.-powiedziała Wiki gdy zobaczyła córkę
-Hola.Co ty robisz?
-Kolację.
-Tak szybko?-Blanka spojrzała na zegar i zrobiła taką minę jakby miała za chwilę wybuchnąć śmiechem
-Dopiero zaczęłam, a tak się składa kochana, że jesteśmy same i mam zamiar zrobić pizzę.
-Pizzę? Po co robić? Nie lepiej zamówić?
-Może i lepiej ale czasem warto zrobić coś samemu. Przecież nie chcesz mi chyba powiedzieć, że ja nie potrafię robić pizzy.
-No już parę razy robiłaś i była całkiem dobra.
-Całkiem dobra?-Wiki nie kryła urazy.
-No dobra, dobra. Była świetna.
Wiki uśmiechnęła się.
-To jak? Pomożesz mi czy idziesz na górę?
-Pomagam.
Obie szybko uwinęły się z wyrabianiem ciasta.
-Jak ci minął dzień?-zapytała Wiki córkę gdy już ciasto wyrosło i zabrały się do robienia farszu.
-No więc, dość spokojnie.
-Chyba nie chcesz powiedzieć, że cały czas spędziłaś w hotelu a na dwór wyszłaś dopiero krótko przed moim powrotem.
-Nie. Cały dzień byłam na dworze.-odrzekła podczas gdy Wiki nakładała farsz na ciasto.
-O, to jakaś nowość.-Wiki nastawiła piekarnik na 180 stopni i włożyła pizzę.-Za jakieś 20min. będziemy miały pizzę, a teraz możemy spokojnie pogadać. Mam nadzieję, że opowiesz mi co robiłaś cały dzień.
Poszły razem do pokoju. Blanka opowiedziała Wiktorii o zrobionych zdjęciach i nowej koleżance.
-Co takiego?-Wiki po usłyszeniu o wymianie numerów aż podniosła głos.-Dałaś numer dziewczynie o której nic nie wiesz? Jesteś strasznie nie rozważna.
-Wiem jak ma na imie i, że lubi robić zdjęcia.-broniła się Blanka.
-Ale nic poza tym.-Wiki była zdenerwowana.-A pokazywała ci chociaż swoje zdjęcia?
-No, nie.
-Blanka! Nie daje się numeru byle komu! Przecież z tego co mówisz wiadomo, że ty nic o niej nie wiesz! To, że ktoś się uśmiecha i wygląda miło to nie znaczy,że jest godny zaufania! Skąd wiesz czy jej rodzice to nie jacyś kryminaliści jak nie chciała o sobie nic mówić!-Wiktoria nie potrafiła opanować zdenerwowania, a Blanka spuściła wzrok.
-Czujesz to?-odezwała się nagle Blanka po długim milczeniu.
-Ale co?-zapytała Wiki.
Ile minut rozmawiałyśmy?
-O matko. Pizza.-krzyknęła Wiki i razem pobiegły do kuchni.
Pizza wyglądała okropnie, musiały otworzyć okno, bo cała kuchnia była od dymu.
-Tego to nawet Lulu nie tknie.-Syknęła Blanka na urządzone danie i obie parsknęły śmiechem.
-Może jednak zamówimy pizzę.-powiedziała Wiktoria sięgając po komórkę, gdyż chwilowo zapomniała o złości.
W tym samym czasie co Blanka wróciła do hotelu, Maria po uprzednim spytaniu się pani przy recepcji ruszyła w stronę bufetu rozglądając się po szpitalu jakby kogoś szukała. Weszła do bufetu i podeszła do lady.
-Dobry wieczór. Czy mogę dostać butelkę wody?
-Ależ oczywiście.-odpowiedziała pani Maria.
Maria zapłaciła za wodę i wyszła. Usiadła na ławce przed szpitalem, napiła się wody, po czym wyjęła z torebki wywołane zdjęcia i zaczęła je przeglądać. Kiedy przeszła do ostatniego zdjęcia na jej twarzy pojawił się smutek, próbowała się uśmiechnąć ale nie potrafiła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz