Całą drogę Hana i Maria nie odzywały się do siebie.
-Nie cieszysz się, że przyleciałam?-zapytała Maria jak już przyjechały i weszły do mieszkania.
-Cieszę się.-odparła chłodno Hana ale po chwili się uśmiechnęła-Idź się rozpakować, a ja zrobię obiad.
Jak już ugotowała obiad, zawołała Marię i usiadły do stołu. Po zjedzeniu Hana zaczęła ją wypytywać o powód przyjazdu.
-Dlaczego tu przyleciałaś?-zapytała zestawiając talerze do zmywarki.
-Tęskniłam za tobą.-odpowiedziała bez zastanowienia.
-A szkoła? Przecież musisz się uczyć.
-Był
pożar. Nikomu nic się nie stało. Wszystkich ewakuowano. Wrócimy do
szkoły dopiero we wrześniu, na następny rok szkolny. Każdy ma obowiązek
uczyć się dalszego materiału, a w maju będziemy pisać w innych szkołach
egzaminy aby zdać do następnej klasy. Tylko klasy kończące szkołę
zostały zapisane do innych szkół.
-I masz zamiar wrócić do Tel Avivu dopiero na te egzaminy?-Hana usiadła przy stole.
-Jeśli się zgodzisz.-wyszeptała niepewnie-Przecież to nie ma znaczenia czy będę się uczyć tu czy tam.
Hana
nie wiedziała co powiedzieć, z jednej strony cieszyła się, że Maria tu
jest ale z dgugiej była niezadowolona i pełna niepewności.
-Ty mnie po prostu tutaj nie chcesz.-powiedziała widząc posępny wzrok Hany, rozzłoszczona i zawiedziona poszła do pokoju.
W
tym samym czasie Wiktoria skończywszy pracę wróciła do hotelu, a
usłyszawszy brzdęki gitary udała się do pokoju z którego dochodziły.
-Przemek!-wrzasneła-Przemek przestań wreszcie.
Zapała widząc rozzłoszczoną Wiktorię odłożył gitarę.
-Wiki co ci jest?
-Nic.-Wiki wzięła głęboki oddech aby się uspokoić i usiadła na kanapie-Tylko od wczorajszego dnia wiele się wydarzyło.
-Masz na myśli pracę?
-Nie. Tam jest jak zawsze.
-No to co w takim razie mogło się wydarzyć nadzwyczajnego czego ja nie zauważyłem?
-Jak
mogłeś zauważyć skoro wczoraj byłeś cały dzień w pracy, a zresztą to ty
i tak nigdy nic nie zauważasz, a jak już to dopiero po fakcie. Blanka
nic ci nie powiedziała? A tak wogóle to gdzie ona jest?
-Nic mi nie
mówiła. Widziałem ją tylko rano z tobą przy stole w kuchni, ale wiem, że
jest u siebie w pokoju. To może ty mi wszystko opowiesz.
-Okej.-westchneła i zaczęła relacjonować wydarzenia-Tak więc. Blanka poznała wczoraj nową koleżankę.
-No to świetnie.
-Nie przerywaj mi. Chyba się zaprzyjaźniły, ta mała chyba ma chyba jakieś problemy rodzinne...
-A skąd tak uważasz?
-...bo dzisiaj spała u nas. Przemek! Nie przerywaj mi.-sykneła do niego-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Słucham. Wiesz, też bym wolał kogoś poznać niż spędzać całe dnie z matką.
-Przemek! Ale my nic o niej nie wiemy. Jedyne co wiemy to to jak ma na imię.
-A po co masz wiedzieć. Ważne, że Blanka ma się z kim bawić.
-I ty jeszcze ją bronisz?-Wiki stwierdziła, że już dłużej tego nie wytrzyma więc wyszła i poszła do Blanki.
-Hej córcia, co porabiasz?-zapytała wchodząc.
-Hola. Dobrze, że przyszłaś, siadaj.
-Widać, masz dobry humor.
-Tak. Mam do ciebie pytanie.
-Jakie?
-Czy jak byłaś w pracy widziałaś Marię?
-Nie, nie widziałam.
-Szkoda.
-Przecież masz jej numer. Dzwoniłaś do niej?
-Tak, dzwoniłam ale bezskutecznie.
-Jak to?
-Jest poza zasięgiem.
-Na pewno się jeszcze odezwie.-powiedziała Wiki-Co robisz?-dodała zmieniając temat.
-Oglądam stare nagrania.
-O. Jakie?
-Filmy jak byłyśmy młodsze. Chcesz obejrzeć ze mną?
Wiktoria
przysuneła się do córki i obie zabrały się do oglądania, nieźle się
śmiejąc przy niektórych momentach. Po pełnym śmiechu oglądaniu Wiki
zachciało się pić więc poszła do kuchni. Wychodząc zobaczyła
wychodzącego z pokoju Przemka.
-Co tam u was tak wesoło było?-zapytał.
-To dopiero teraz do ciebie dotarło? Oglądałyśmy z Blanką nagrania z dzieciństwa.
-No wiecie wy co. A mnie nawet nie zawołałyście?
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo
to są nagrania rodzinne, tylko dla mnie i Blanki. A poza tym jesteś
dziś strasznie nie ogarnięty.-wypaliła ironicznie Wiki i zeszła na dół.
Będąc w kuchni zobaczyła wchodzącą Agatę.
-No wreszcie.
-Co wreszcie?-zapytała Agata.
-W końcu zdecydowałaś się tu pojawić.-Ja w przeciwieństwie do ciebie ciężko pracuję.
-No, właśnie widzę. Już myślałam, że masz zamiar spędzić kolejną noc w pracy.
-Mogłabyś też popracować zamiast się obijać.-powiedziała Agata śmiejąc się.
-Ja
się obijam? Ja?-rzekła Wiki niemal poważnie, a Agata tylko pokiwała
głową.-Nie no koleżanko, teraz to przesadziłaś. Ten co się obija właśnie
siedzi u góry i bąki zbija.
Po słowach Wiktorii obie rypnęły śmiechem, gdyż właśnie w tej chwili do kuchni wszedł zdezorientowany w sytuacji Przemek.
-Co się dzieje?-zapytał.
-Nic.-powiedziała Wiki wciąż się śmiejąc i wróciła z Agatą na górę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz