-Niech się pan odsunie!-zawołał jeden z policjantów.
-Jestem lekarzem! Dzwońcie po pogotowie!-krzyknął Przemek.
Jeden z policjantów zadzwonił po karetkę, drugi policjant natomiast przyniósł apteczkę.
-Hana! Hana, słyszysz mnie?-nawoływał Przemek.
Mimo zdenerwowania i rozpaczy zachował zimną krew. Sprawdził dziewczynie tętno, było słabo wyczuwalne. Oddychała ale wciąż była nieprzytomna. Odchylił jej głowę do tyłu, przykrył ją kocem izotermicznym aby zapobiec wychłodzeniu ciała. Z dużej rany na czole, która wyglądała na dość głęboką wciąż spływała krew. Wyciągnął z apteczki gazę i zaczął tamować krwawienie. Po paru minutach zauważył, że jej oddech staje się coraz płytszy. W tej chwili nadjechała karetka. Przeniesiono ją do ambulansu. Założono jej wenflon, wstrzyknięto leki i podłączono kroplówkę. Podłączono ją też do respiratora. W trakcie, gdy lekarz z sanitariuszem wykonywali czynności ratownicze, Przemek szybko powiadomił wiktorię. Wsiadł do ambulansu i karetką pojechał do szpitala.
Jak Wiki odebrała telefon od Przemka znajdowała się akurat razem z Agatą w pokoju lekarskim.
-I jak?-zapytała Agata, gdy Wiki się rozłączyła.
-Znaleźli Hanę ale jest w krytycznym stanie. Wiozą ją do szpitala.-powiedziała Wiki.
-Jak to w krytycznym stanie?
-Nie wiem. Wracam na izbę.-powiedziała i wyszła mijając stojącego od dłuższej chwili, słyszącego ich rozmowę Piotra.
-Coś się stało?-zapytał zmartwioną Agatę.
-Tak.-powiedziała Agata-Hanę wczoraj ktoś porwał. Dzisiaj już ją znaleźli ale ponoć jest w ciężkim stanie.
Piotr był zszokowany tym co usłyszał. Agata wyszła z pokoju lekarskiego, a Gawryło również. Nie mineło wiele czasu jak karetka na sygnale przyjechała pod szpital. Na izbie lekarz pogotowia natychmiast przekazał wszystkie informacje o stanie pacjentki.
-Tętno słabe, prawie niewyczuwalne. Brak złamań. Uderzenia serca 100/min. Dwukrotne chwilowe odzyskanie przytomności z brakiem kontaktu. Jest też odwodniona oraz niewydolna oddechowo z podejrzeniem wstrząsu.-poinformował.
-Już doszło do wstrząsu.-warknęła Agata, która wraz z Wiki diagnozowała stan Hany.
-Zabieramy ją na oiom.-powiedziała Wiki.
Na oiomie podłączono ją do całej aparatury. W wyniku zatrzymania oddechu umieszczono rurkę w tchawicy dla ułatwienia oddychania. Mimo podawanych leków i wszczętych badań jej życie było zagrożone. Na sali Agata i Ruud robili wszystko co w ich mocy. Po pewnym czasie na salę przyszedł Piotr Gawryło.
-Co z nią?-zapytał.
-Nie dobrze.-odpowiedziała Agata-Wciąż nie oddycha samodzielnie i jest nieprzytomna. Ciśnienie ciągle skacze.
-Zrobiliście EEG głowy?
-Tak, bez żadnych zmian.-pokręciła głową.
-Jest mocno osłabiona. Może minąć nawet kilkanaście godzin nim leki zaczną działać.-powiadomił ich Ruud podchodząc do nich.
-Jakbyście potrzebowali pomocy to...-zaczął Piotr.
-Wiktoria przyjmowała ją ze mną, więc ona się tym zajmuje. Ale jakby co to cię wezwiemy.-przerwała mu Agata.
Przemek siedział na korytarzu zdenerwowany i niespokojny. Wiktoria przysiadła się do niego. Był już późny wieczór więc oboje byli zmęczeni.
-Musisz być silny. Dla siostry.-Wiki próbowała dodać mu otuchy.
-Może gdybym zauważył, że coś jest nie tak to może by do tego nie doszło.-odpowiedział.
-Nie obwiniaj się. Nikt nie zauważył.-skarciła go.
-Ale przecież jestem jej bratem. Powinienem...
-Pewnych rzeczy nie da się uniknąć. Takie najwidoczniej było zrządzenie losu.-przerwała mu.
Po chwili poszli na salę na której leżała Hana. Monitor cały czas niepokojojąco pikał. Ruud, który ciągle tam był powiedział im o stanie Hany.
-Udało się ustabilizować jej stan ale niestety jest w stanie śpiączki. To czy będzie już tylko dobrze jednak będzie można określić dopiero jutro. Ja już skończyłem dyżur. Przez noc będzie ją monitorować doktor Ziemiańska, a jutro z rana znowu się nią zajmę.-przekazał im Van Graaf.
Wiki z Przemkiem podziękowali za informacje i wyszli. Na korytarzu spotkali dwóch policjantów.
-Szukamy Hane Goldberg. Wiedzą może państwo gdzie możemy ją znaleźć? Chcielibyśmy ją przesłuchać.-wyjaśnił jeden z policjantów.
-Niestety ale jest to niemożliwe.-sprzeciwiła się Wiki.
-Dlaczego? Jeśli można wiedzieć?-dopytywał policjant.
-Pacjentka trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia, a obecnie jest w śpiączce.-wyjaśniła.
-W takim razie jak tylko będzie zdolna odpowiadać na pytania to prosze nas powiadomić.
-Oczywiście.-odpowiedziała z przekąsem.
Następnego dnia rano gdy Wiki się obudziła Przemka już nie było. Zeszła do kuchni w której na stole leżał talerz z kanapkami i karteczka.
Te kanapki są dla ciebie i Agaty. Ja już zjadłem śniadanie. Jestem u Hany. Smacznego!
Przemek:)
Przemek:)
Wiki zrobiła herbatę, a gdy Agata obudziła się i zeszła na dół, zjadły zrobione kanapki, i poszły do pracy.
Przemek cały czas siedział przy siostrze. Wyszedł na chwilę z sali aby odebrać telefon. Po rozłączeniu się podszedł do niego dyrektor Tretter.
-Dzień dobry panie dyrektorze.-powiedział Przemek.
-Dzień dobry panie Przemku. Jak pańska siostra się czuje?-zapytał Stefan.
-Cały czas jest w śpiączce. Parametry są w normie. Leki zaczeły działać. Mimo to nie jest dobrze. Obawiam się, że już z tego nie wyjdzie.-powiedział podłamany Przemek
-Nie wolno od razu zakładać najgorszego. Trzeba mieć nadzieję i być optymistą, a nie pesymistą. Han jest silna. Wyjdzie z tego.-odpowiedział mu Tretter i poszedł.
Do szpitala wszedł kilkunastoletni chłopak i natychmiast podszedł do recepcji.
-Na której sali leży Hana Goldberg?-zapytał.
-Jesteś z rodziny?-zapytała recepcjonistka.
-Nie.
-W takim razie nie mogę udzielić ci takich informacji.
-A gdzie mógłbym znaleźć doktor Woźnicką?-zapytał po chwili namysłu.
-Zapytaj w pokoju lekarskim.
Od razu skierował się we wskazany kierunek. W pokoju siedziała tylko Wiktoria.
-Dzień dobry. Szukam doktor Woźnicką.-powiedział wchodząc do pokoju.
-Jest na dyżurze. A o co chodzi?
-Chciałem zapytać o Hanę Goldberg. Słyszałem, że trafiła tu do szpitala.
-Skąd ty o tym wiesz i skąd ją znasz?-zapytała zaskoczona.
-Nazywam się Teofil. Jakiś czas temu poznałem jej siostrę, Marię. Mieszkam niedaleko jej.
-Ach, to ty ją wtedy przywiozłeś do szpitala.
-Tak. O tym, że porwano Hanę dowiedziałem się przypadkowo.-odpowiedział siadając.
Teofil opowiedział wszystko Wiktorii. Powiedział o domku nieopodal lasu, kasetce, dowodach i wszystkim co było związane z porwaniem.
-Mój ojciec jest policjantem. Jednak mimo to nie powiedział mi wszystkiego.
-Sądzę, że świetnie się spisałeś. Każdego dorosłego człowieka, który pracuje obowiązuje tajemnica zawodowa. Mnie też obowiązuje, więc mogę jedynie powiedzieć, że Hana jest w złym stanie. Tylko tyle.
-Dziękuję.-odpowiedział i wyszedł.
-Dwóch policjantów i tylko jednego złapano. Dlatego wczoraj policjanci chcieli ją przesłuchać.-powiedziała do siebie i poszła.
Hana wciąż była pogrążona w głębokim śnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz