sobota, 28 maja 2016

Rozdział 23

Kilka dni później przewieziono Hane na zwykłą salę. Wciąż dostawała płyny ale czuła się już nieco lepiej. Zaczęła też sobie przypominać ostatnie wydarzenia. Jednej nocy przyśniło jej się to co się stało. Spała bardzo niespokojnie i dostała gorączki. Pielęgniarka od razu poszła po lekarza. Kiedy Agata przyszła na salę Hana wciąż miała gorączkę i ciężko oddychała. Założono jej maskę tlenową.
-Spokojnie Hana. Wszystko będzie dobrze.-powiedziała Agata.
-Oni chcieli mnie zabić.-mówiła z trudem.
-Spokojnie. To tylko zły sen.-uspokajała ją Agata.
-Nie. To nie był sen. To było naprawdę.
Agata zbadała ją, a następnie zwróciła się do pielęgniarki.
-Proszę podać jej coś na uspokojenie i...-wymieniła jeszcze jakieś leki, które mają być podane i poszła.
Godzinę później znowu zajrzała do Hany, która już spokojnie spała.
Rano w szpitalu zjawił się pewien mężczyzna. Chytrze dowiedział się gdzie leży Hana i udał się na jej salę. Hana akurat nie spała gdy wszedł na jej salę. Spojrzała na niego wystraszona. Zamknął drzwi i podszedł do jej łóżka.
-Pamiętasz mnie, prawda?-zapytał przeciągając każde wypowiedziane słowo.
-Wiesz, że jeśli coś mi tu zrobisz to cię złapią.-mówiła drżącym głosem.
Mężczyzna wcale się tym nie przejął. Hana bała się wykonać jakikolwiek ruch. W tym czasie w kierunku sali zmierzali Agata i Piotr.
-Rozumiem, że ja do niej idę, bo jestem jej lekarzem prowadzącym ale ty.-skwapiła Agata.
-Chcę sprawdzić czy wszystko u niej dobrze.-odpowiedział.
-Miałeś na to cały tydzień.
-Byłem zajęty.
-Cicho.-powiedziała Agata gdy stanęli przed drzwiami sali w której leżała Hana.
Za drzwiami usłyszeli głosy, którym bacznie się przysłuchiwali.
-Pewnie myślałaś, że jak złapali Karola to ode mnie też się uwolniłaś. Jednak się przeliczyłaś. Mam zamiar zrealizować jego plan.-kpił z niej.
-Wynoś się stąd! Zostaw mnie w spokoju!-krzyknęła.
Do lekarzy, którzy stali za drzwiami dotarło, że zaczyna się w środku dziać coś złego.
-Wezwij ochronę.-powiedział Piotr do Agaty, a sam wszedł do sali.
Agata natychmiast wezwała ochronę i zawiadomiła Przemka.
-Proszę stąd wyjść!-powiedział stanowczo Gawryło do mężczyzny jak już wszedł na salę.
-Bo co mi zrobisz, doktorku?-zapytał kpiąco mężczyzna.
Piotr spojrzał na Hanę, która była blada z przerażenia. Przypomniała sobie wszystkie straszne wydarzenia począwszy na przylocie do Polski, a kończąc na porwaniu i dniu dzisiejszym.
-Pacjentów może odwiedzać tylko rodzina, a pan nią nie jest. Wyjdzie pan sam czy mam panu pomóc?-Piotr domyślił się, że jest to najprawdopodobniej drugi z porywaczy.
W tej chwili na salę weszło dwóch ochroniarzy.
-Co tu się dzieje?-zapytał jeden z nich.
-Ten mężczyzna zastrasza pacjentkę i chciał ją skrzywdzić.-odrzekł Piotr.
-Idzie pan z nami.-powiedział ochroniarz do mężczyzny.
-Na jakiej podstawie? Ten lekarz nawet mnie nie zapytał się czy jestem z rodziny tylko od razu stwierdził, że nie jestem.-mężczyzna chciał ich przekupić swoją niewinnością.
-Chciał mnie zabić.-wydusiła z siebie Hana z rozpaczą w głosie i łzami w oczach.
Mężczyzna wiedział już, że nic nie wskóra. Chciał uciec ale ochroniarze udaremnili jego zamiary. Obezwładnili go i wyprowadzili z sali. Przemek, który właśnie przybiegł wszedł do sali, podszedł do siostry, usiadł na łóżku i mocno ją przytulił. Czuł jak Hana się trzęsie cała wtulona w jego ramiona. Starał się ją uspokoić. Piotr usiadł na pustym łóżku, które stało obok i z troską spojrzał na przyjaciółkę.
-Hana, wszystko w porządku?-zapytał.
Hana nie odpowiedziała, nie reagowała na jego słowa, nawet na niego nie spojrzała. Po paru sekundach jednak odchyliła głowę od Przemka i spojrzała na Piotra. W jej oczach widać było strach i panikę.
-Hana?-Przemek tak samo jak Piotr zaniepokoił się o nią widząc jej nieobecny wzrok i nietypowe zachowanie.
-Boję się.-wyszeptała odwracając głowę w stronę brata i patrząc mu prosto w oczy-Wszystko sobie przypomniałam.
-Nie bój się. Już nic ci nie zrobią. Dopilnujemy tego.-powiedział Piotr.
-Nie pozwolę cię skrzywdzić.-Przemek mocno przytulił przyrodnią siostrę.
-Jest w złym stanie psychicznym. Powinien ją zobaczyć psychiatra.-odezwał się Piotr do Przemka.
-To na co czekasz? Idź po psychiatrę. Zanim przyjdą policjanci i będą chcieli ją przesłuchać.-odrzekł Zapała.
Godzinę później Szymon po rozmowie z Haną wyszedł z sali na korytarz gdzie stali Agata i policjant.
-Ten policjant chce przesłuchać Hane.-wyjaśniła Woźnicka.
-Niestety nie jest to możliwe. Pacjentka nie jest w stanie odpowiadać na jakiekolwiek pytania związane z zaistniałymi wydarzeniami. Jest w złym stanie psychicznym.-zwrócił się doktor Dryl do policjanta.
-Proszę pana, im szybciej ją przesłuchamy tym szybciej i bez problemu będziemy mogli dać wyrok na porywaczy. Naszym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo człowieka.
-A moim o zdrowie pacjenta. Proszę przyjść w przyszłym tygodniu.
Przez pewien czas Hana była konsultowana przez psychiatrę. Na początku kolejnego tygodnia znowu przyszedł policjant. Tym razem jednak pozwolono mu przesłuchać Hanę. Dzień wcześniej Piotr pojechał do prokuratury i złożył zeznania w tej sprawie. Dzięki temu nie zadano Hanie zbyt wielu pytań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz