sobota, 28 maja 2016

Rozdział 22

Przez kolejne dwie doby nic się nie zmieniło. Dopiero w sobotę wszystko się unormowało. Hana zaczęła samodzielnie oddychać więc wyciągnięto rurkę z tchawicy i pomału wybudzała się ze śpiączki. Mózg działał prawidłowo. Wiki była akurat na sali i sprawdzała czy wszystko w porządku gdy Hana obudziła się.
-Hana. Jak mnie słyszysz to poruszaj palcami.-powiedziała Wiki.
Hana poruszyła palcami.
-Gdzie ja jestem?-zapytała Hana ledwo słyszalnym głosem z trudem wymawiając każde słowo.
-W szpitalu. Pamiętasz co się stało?-zapytała Wiki.
-Widzę tylko niewyraźne obrazy. Ja nic nie pamiętam.-mówiła niespokojnie.
Na salę przyszli doktor Woźnicka i Van Graaf.
Wybudziła się ale nie pamięta co się stało.-powiedziała Wiki do Agaty.
-Hana pamiętasz mnie? Jak mam na imię?-zapytała Agata Hane jak podeszła do łóżka.
-Agata.-wyszeptała Hana patrząc na nią.
Agata zadała jeszcze Hanie parę pytań, a następnie odwróciła się do Wiki.
-Na wskutek wstrząsu i śpiączki doszło do zaburzeń pamięci. Nie pamięta co się stało ale z czasem sobie przypomni.
-Powiem Przemkowi, że już się wybudziła.-powiedziała Wiki i wyszła.
Nie zaszła zbyt daleko, gdyż Przemek szedł akurat na oiom.
-A ty gdzie się wybierasz?-zapytała go.
-Jak to gdzie? Do Hany.-odpowiedział osępiale.
-I bardzo dobrze, bo właśnie się wybudziła ze śpiączki.
-Na prawdę? To wspaniale.-Przemek był bardzo szczęśliwy.
-No, idź już do niej.-ponagliła go.
Przemek pocałował ją w policzek i poszedł. Kidy doszedł do sali, wyszła akurat z niej Agata.
-Hej.-przywitał się z nią-Wiki mi powiedziała, że Hana się wybudziła. Mogę do niej wejść?
-Tak. Obecność kogoś bliskiego na pewno dobrze jej zrobi. Tylko mam do ciebie prośbę i musisz coś wiedzieć. Jest jeszcze bardzo słaba więc nie pozwól jej za dużo mówić. W wyniku wstrząsu nie pamięta tego co się stało więc jej o tym wszystkim nie wspominaj. Sama sobie z czasem przypomni. Zresztą sam jesteś lekarzem więc dobrze wiesz co jest najlepsze dla pacjentki.-powiedziała i poszła.
Przemek kiwnął głową i wszedł na salę. Tymczasem Wiki wciąż myślała o rozmowie z Teofilem sprzed paru dni. Myśl o tym, że jeden z porywaczy być może jest cały czas na wolności nie dawała jej spokoju. Nie chciała martwić swoimi myślami Przemka więc postanowiła powiedzieć o tym Piotrowi. Na szczęście Piotr kończył akurat dyżur tak samo jak ona. Kidy wybiegła przed szpital na parking, już przebrana, Gawryło podchodził do swojego samochodu.
-Piotr!-zawołała podbiegając do niego.
-Hej Wiki. O co chodzi? Coś się stało?-zapytał jak już do niego podeszła.
-Muszę z tobą porozmawiać. Chodzi o porwanie Hany.
-Ale przecież już ją znaleziono. Już jest bezpieczna. Wszystko jest dobrze. Porywacza złapano.
-Tylko, że ich było dwóch.-odezwała się nieprzekonana.
-Jak to dwóch?-Gawryło nie krył zdziwienia.
Wiktoria powiedziała mu to co parę dni wcześniej usłyszała od Teofila.
-Wydaje mi się, że jeden z tych porywaczy uciekł jeszcze przed przyjazdem policji.-dorzuciła na koniec.
-Chyba nie sądzisz, że...?
-Mógłbyś mnie odwieźć na komisariat? Tam na pewno się czegoś dowiem.
-Jasne. Wsiadaj.
Oboje wsiedli do auta i odjechali.
Kiedy Przemek wszedł na salę i usiadł na krześle przy łóżku, na twarzy Hany pojawił się delikatny choć tylko chwilowy uśmiech.
-Bałem się, że już nigdy się nie obudzisz.-powiedział.
-Ile spałam?-zapytała cicho.
-Długo. Teraz musisz dużo odpoczywać. Wszyscy się o ciebie martwili. Nie myśl teraz o tym co było. Nie mogłabyś nas zostawić.-mówił kolejno zdania, które nie składały się w kompletną całość.
Hana odwróciła głowę na drugi bok i przymknęła oczy. Przemek siedział przy siostrze cały czas. Hana była jego jedyną siostrą. Nie chciał aby spotykał ją zły los.
Był już wieczór, kiedy Wiki z Piotrem wracali z komisariatu. Jadąc rozmawiali w samochodzie o tym czego się dowiedzieli.
-Myślisz, że złapią tego drugiego faceta?-zapytała Wiki.
-Dobrze słyszałaś co powiedzieli. Nie znaleźli zbyt wielu poszlak, a te które mają jak na razie na nic ich nie naprowadziły. Oczywiście ten Karol też nic nie powie.
-Dobrze, że chociaż wreszcie ten łajdak trafił do więzienia. W końcu odpokutuje za swoje czyny.
-Mnie tam ten wykastrowany dupek nie obchodzi.
Właśnie dojeżdżali do szpitala więc zakończyli rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz