-Dlaczego nie odbierałaś ode mnie telefonów?-zapytała Blanka, podczas gdy spacerowały po parku.
-Miałam wyłączoną komórkę.
-Dzwoniłam chyba ze 20 razy.
-A kiedy ostatnio dzwoniłaś?
-Tego samego dnia co zjadłaś z nami śniadanie i sobie potem poszłaś.
-Właśnie tego dnia dopiero wieczorem go włączyłam. Opowiedz mi coś o sobie.-poprosiła Maria zmieniając temat rozmowy.
-To ty powinnaś pierwsza mi o sobie opowiedzieć.
-Niby czemu ja?-zapytała groźnie zatrzymując się.
-Nic o tobie nie weim. Jak tak dalej pójdzie to pewnie Wiki zakaże mi się z tobą spotykać, nie mówiąc już o tym co powie jak się dowie o naszym dzisiejszym spotkaniu.
-Byłam pierwsza, więc najpierw ty, potem ja.-Maria mówiła bardzo poważnie, a swoją postawą niemal przeraziła Blankę, która bojąc się jej przeciwstawić zgodziła się na warunek koleżanki.
-Ale nie muszę ci mówić wszystkiego?
-Ależ skąd. Nie chcę znać twojego całego życiorysu.-Na rozgniewanej twarzy Marii pojawił się delikatny cień uśmiechu.
-Nazywam się Blanka Consalida i mam 13 lat.-zaczeła-To brzmi nieco idiotycznie. Może lepiej jak będziemy sobie zadawać pytania to będzie to lepiej wyglądać.
-Ja też mam 13 lat. Jesteś hiszpanką?
-A skąd ten pomysł?-zapytała Blanka zaskoczona.
-Masz hiszpańskie nazwisko.
-Rany. Niezła jesteś. Wystarczy, że powiem jeszcze zaledwie parę rzeczy, a ty od razu będziesz o mnie wszystko wiedzieć.
-Nie.-Maria zaśmiała się-Jakie znasz języki?
-Ooo. Zadajesz pytania. Taki sposób rozmowy mi sie podoba.
-Pytałam o języki.-Maria podniosła brwi.
-Ach, tak rzeczywiście. Znam biegle hiszpański, polski i angielski. A ty?
-Biegle polski, hebrajski, angielski. Potrafię też niektóre zwroty i słowa po łacinie.
-No to obie znamy biegle trzy języki.
-Gdzie chodzisz do szkoły?
-Do USA do szkoły plastycznej. Teraz mam wolne, bo będą święta. Dopiero w następny wtorek wracam do szkoły. A ty gdzie chodzisz do szkoły?
Pytania Blanki już Maria nie usłyszała, ponieważ w tej chwili podeszła do ciężarnej kobiety, którą widziała już po przyjściu do parku i której przez dłuższy czas się przyglądała. Kobieta nie wyglądała dobrze, wydawało się, że ma duszności i była bardzo blada.
-Wszystko w porządku? Dobrze się pani czuje?-zapytała troskliwie Maria.
-Tak, wszystko dobrze. Nie martw się o mnie dziecko, nie powinnaś chyba rozmawiać z nieznajomymi. Ja czuję się dobrze, idź się bawić i nie przejmuj się życiem obcych.-odparła kobieta.
-Ale...
-Idź już.
Maria wróciła do Blanki, spoglądała jeszcze chwilę na młodą kobietę i odeszły kilka kroków dalej. Jednak po paru minutach Maria targana złym przeczuciem cofnęła się z powrotem. W tym momencie jak wróciły na poprzednie miejsce zauważyły jak kobieta chwieje się i upada, zemdlała.
-Blanka, dzwoń po pogotowie!-krzyknęła Maria podbiegając do kobiety.
Blanka szybko wykręciła numer pogotowia i przekazała niezbędne informacje. W tym czasie Maria przystąpiła do udzielania pierwszej pomocy. Sprawdziła tętno i oddech, odchyliła głowę oraz ułożyła w bezpiecznej pozycji. Kobieta oddychała ale była nieprzytomna. Na szczęście szybko się ocknęła.
-Słyszy mnie pani? Jak się pani nazywa?-pytała młoda nastolatka.
-Justyna Mielewczyk.
-Jak się pani czuje?
-Moje dziecko!-krzyknęła kobieta.
-Który to tydzień?-zapytała Maria dotykając brzucha.
-32. Czemu ono się nie rusza?-kobieta była zdenerwowana.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Za chwilę przyjedzie karetka.-Maria delikatnym głosem uspokajała kobietę.
Stojąca obok Blanka ze zdumieniem i podziwem przyglądała się całemu zajściu. Nie minęło wiele czasu jak przyjechało pogotowie. Zabrali kobietę, Blanka na własną prośbę również pojechała z karetką. Natomiast Maria została, a jak ambulans już odjechał wróciła do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz