Hana wróciła do domu późnym wieczorem. Maria już spała więc nie chcąc ją budzić Hana cicho poszła do łazienki, umyła się, przebrała i poszła spać. Dopiero rano siostry się zobaczyły przy śniadaniu.
-O której wczoraj wróciłaś?-zapytała Maria.
-O 21.00. Byłam zdziwiona, że już śpisz.
-Byłam zmęczona.-odpowiedziała rezolutnie.
-Co wczoraj cały dzień robiłaś?
-Jak będę ci opowiadać to spóźnisz się do pracy.
-No to opowiesz mi jak wrócę.-Hana uśmiechneła się, pożegnała się z siostrą i pojechała do pracy.
Maria poszła do pokoju i spojrzała na leżący na stoliku od poprzedniego dnia list. Położyła się na łóżku i zaczęła się uczyć.
Hana zanim pojechała do pracy, pojechała na cmentarz. Długo wpatrywała się w nagrobek zmarłego męża, położyła kamień i wspominała szczęśliwe chwile, które spędzili razem. Gdy już stwierdziła, że jest dość późno pojechała do pracy. Hana idąc już do domu na szpitalnym korytarzu spotkała Przemka.
-Hej siostra.-powiedział wesoło Przemek jak ją zobaczył.
-Szalon bracie.-odpowiedziała Hana uśmiechając się.
-Co u ciebie? Długo cię nie widziałem.
-Wybacz braciszku ale teraz nie mam zbyt dużo czasu na rozmowy.
-O. A gdzie się tak spieszysz?
-Teraz jadę do Leny, a potem do domu.
-No to wielkich planów nie masz.
-Może i nie gdyby nie to, że w domu ktoś na mnie czeka.
Przemek uśmiechnął się, a Hana wiedziała co myśli więc szybko wyjaśniła.
-To nie to co myślisz.-zaśmiała się-Chyba rzeczywiście długo się nie widzieliśmy.
-Jeśli mi nie powiesz to zostanę przy własnych domysłach.
-W zeszłym tygodniu nieoczekiwanie przyjechała do mnie moja najmłodsza siostra.
-No wiesz. Nawet mi jej nie przedstawiłaś.
-Ona będzie w Polsce do końca maja więc będzie jeszcze na to czas.-spojrzała na zegarek-Zabrałeś mi cenne minuty.-rzekła z wyrzutem.
Hana pocałowała Przemka w policzek na pożegnanie i poszła. Kidy wróciła do domu, natychmiast poszła do pokoju siostry.
-Wszystko okej?-zapytała widząc smętną minę siostry.
-Przysłali list. Z terminem egaminu.-wyjaśniła Maria.
-I to jest powód do zmartwień?-zapytała Hana ze zdziwieniem.
-Egzamin został podzielony na dwa etapy. Pierwszy z zakresu pierwszego półrocza, a drugi z zakresu drugiego półrocza.
-To znaczy, że odbędzie się w dwóch terminach?
Maria pokiwała głową i uśmiechnęła się.
-Pierwszy termin jest 10 maja, a drugi 5 czerwca.
-Czyli za równy miesiąc.
-Mniej więcej.
-Jak to mniej więcej? Przecież mamy początek kwietnia, a ty musisz być w Tel Awiwie pare dni wcześniej.
-Racja.-zgadziła się Maria.
-Jutro pojadę kupić ci bilety.
-Dlaczego już jutro?
-Dlatego, że pojutrze kasy sprzedające na później bilety na lotniskach są zamknięte.
-Dlaczego?
-Masz ci los. Dzisiaj mamy wtorek, a w pojutrze jest Wielki Czwartek.
-Wielki Czwartek?
-Pascha.
-No tak. Rozumiem.
Tymczasem Agata weszła do szpitalnego bufetu i zastała tam Wiktorię. Podaszła do niej.
-Ej. Co jest?-zapytała widząc smętną minę przyjaciółki.
-Jak chcesz wiedzieć to siadaj-powiedziała oschle Wiki.
-Dobra. Tylko najpierw kupię se kawę.-odpowiedziała.
-Mogłabyś...?
-Mogłabym.-przerwała jej, podeszła do lady, a po chwili wróciła do stolika z dwiema filiżankami kawy.
-Pokłóciłam się z Blanką.
-Znów chodzi o Marię?
-Tak.
-Czy wy nie możecie się kłócić tak abyś nie miała wyrzutów sumienia?
-Nie mam wyrzutów.-rzuciła.
-A ja nie mam już siły.
Długo milczały. Agata dopiła kawę i poszła.
Następnego dnia po pracy Hana pojechała kupić bilety.
-Mam bilety.-zawołała wchodząc do mieszkania.
-Na kiedy?-zapytała Maria.
-Na 8 maja.
-Na 9 maja nie było?
-To najpóźniejszy wolny termin przed 10 maja, a tak w ogóle masz być prędzej w domu. 8 maj to i tak późno.
-Hana?-zapytała jeszcze Maria-Czy skoro jest pascha to upieczemy cierniowe ciastka?
-Tak ale dopiero w sobotę.
-Świetnie. A kiedy kupimy składniki?
-Hmm. Niech pomyślę. Ojej. Chyba będę musiała wziąć wolne w piątek.
-Możemy kupić w sobotę rano, bo mówiłaś, że masz wolną sobotę.
-A nie będzie ci to przeszkadzać,że tak późno?
-Nie.-uśmiechnęła się Maria i obie poszły do kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz