Hana i Maria wstały już o 5.00, a zaledwie 2 godziny później siedziały spakowane w samochodzie. Miały w planie cały dzień atrakcji. Na samym początku wycieczki pojechały do Kazimierza Dolnego, gdzie zwiedziły ruiny zamku, a następnie poszły na Górę Trzech Krzyży. Jeszcze przed obiadem wstąpiły do Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie.
-Jak ci się podobał początek wycieczki?-zapytała Hana gdy już siedziały w restauracji i zamówiły coś do jedzenia.
-Jak narazie wspaniale, tutaj w Polsce wszystko jest inne. No, a gdzie jeszcze dzisiaj pojedziemy?
-Do Żelazowej Woli, a potem do hotelu.
-Nigdzie więcej?-Maria zdawała się być zawiedziona.
-Reszta jutro. Jest już dość późno, zanim to obrócimy i dojedziemy do hotelu to będzie wieczór.
-Oh yes, racja.
Zjadły obiad, a po zjedzeniu udały się w dalszą drogę.
Był prawie środek nocy. Agata zeszła do kuchni napić się wody i zastała tam Wiktorię.
-Nie możesz spać? Co jest?-zapytała.
-Martwię się o Blankę.-odparła smętnie Wiki.
-Coś się stało?
-Nie. Tylko...
-Tylko co?
-Trzy dni temu Blanka poznała pewną dziewczynę, prawdopodobnie w jej wieku. Zaprzyjaźniła się z nią. Nocowała u nas jedną noc. Rano zaraz po śniadaniu poszła i już jej więcej nie widziałyśmy. Blanka dzwoniła do niej ale ona nie odbiera. Jedyne co o niej wiemy, ja i Blanka to, że ma na imię Maria. Nic więcej.
Agata zastanowiła się przez chwilę. Zaskoczył ja taki obrót sprawy tajemniczego gościa Blanki.
-Co o tym wszystkim sądzisz?-zapytała Agata, gdyż to pytanie było jedyną rzeczą jaka jej się nasunęła na myśl, a wiedziała, że powinna coś powiedzieć.
-Ja już sama nie wiem. Uważam, że najlepiej byłoby o tym zapomnieć skoro ona i tak się tu już pewnie nie zjawi.
-A ja myślałam, że doktor Consalida to nieposkromiona, nie przejmująca się niczym, twarda lekarka.-mówiła Agata akcentując każde słowo.
-Idę spać.-powiedziała Wiki uśmiechając się i wyszła.
Cały kolejny dzień Hana i Maria spędziły w Warszawie. Ich dalszym planem wycieczkowym były Łazienki Królewskie, uliczki i rynek oraz pomnik syrenki. Potem Pałac Kultury i Nauki, gdzie wjechały na XXX piętro i obejrzały panoramę miasta. Na sam koniec pojechały do lunaparku, który Marię zafascynował najbardziej. Późnym wieczorem obie szczęśliwe wróciły do domu. Rano, jak Hana pojechała już do pracy Maria zadzwoniła do Blanki.
-Hej Blanka.
-Hej Maria.-odparła Blanka zaskoczona, że Maria zadzwoniła.
-Możemy się spotkać w parku?-zapytała Maria i podała ulicę gdzie ten park jest.
-Po co chcesz się spotkać?
-Aby pogadać. No to jak? Przyjdziesz?
-Jasne, przyjadę. odrzekła Blanka i rozłączyła się, a ponieważ była sama w hotelu to zostawiła kartkę na stole w kuchni i udała się taksówką w umówione miejsce. Park znajdował się naprzeciwko domu Hany więc Maria czekając na koleżankę miała czas aby sie rozejrzeć po okolicy. Kiedy się spotkały obie były uradowane ponownym spotkaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz